Temat: Chyba. (2010-02-06 01:34)
W sumie po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że nie mam zbytniej ochoty na komentarz. Chyba tak.
Dochodzę do wniosku, że coś mnie boli. Samotność mi doskwiera? Chyba tak. Jakiś taki się czuję... pusty w środku. Łatwo łapię zły nastrój i to bynajmniej nie dlatego, że jestem zbuntowanym licealistą. Chyba nie. Nie czuję się jak odrzutek, ale jednak cały czas szukam osoby, która wypełni mi życie, nada mu jakąś ciekawą barwę. Jak w pewnej piosence - pomaluje mi świat. Tak, to chyba to. Wniosek jest prosty: chcę być z kimś, kto sprawi, że będę kochał i będę czuł się kochanym. Tylko czy coś takiego nastąpi? Kiedyś. Chyba...

.................................................................................. ..........................................................................................

Temat: Do przemyślenia... (2009-12-12 02:15)
Ostatnio przeglądając sieć, natrafiłem na popularny obrazek zwany demotywatorem. Ujął mnie on do tego stopnia, że postanowiłem się wypowiedzieć na jego temat. Wyglądał on tak:

O ile przeglądając stronę (zresztą bardzo popularną ostatnimi czasy) z demotywatorami można się natknąć na mnóstwo takich, które uznamy za prawdziwe i idealnie wpasowujące się w zasady obecnego życia, o tyle ten ma w sobie coś co skłoniło mnie do refleksji. Z jednej strony cytat napisany na democie nie jest do końca prawdziwy (z czym się oczywiście zgadzam), z drugiej jednak uderza w jakiś sposób w moje uczucia i każe mi myśleć w sposób świadczący o jego racji. "Wszyscy faceci są tacy sami" - niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie słyszał nigdy tego cytatu od zranionej kobiety. Tacy sami czyli źli. Zimni. Bez uczuć. Niekochający. Naprawdę wszyscy?
A co jeśli ja nie jestem? Nie jestem zły, jestem dobry. Nie jestem zimny. Mam uczucia. Potrafię kochać. Jestem zaprzeczeniem tej tezy i nie mówię tego przez brak wrodzonej skromności, a raczej obiektywnie patrząc na siebie i kierując się opinią innych osób. Czyli co, demotywator jest jednak nieprawdziwy? No właśnie nie, bo przecież jestem sam...